Świat od zaplecza – na co uważać, co zwiedzić, co zobaczyć – podpatrzone

Podróżujesz ? Masz ciekawe informacje, których nie ma w przewodnikach? Napisz do nas: swiatodzaplecza@wp.pl Zamieścimy je tu wraz z odnośnikiem do Twojej strony, bloga lub relacji, która krąży po sieci. 

***

Nepal: z ciekawostek, o których nie ma w przewodnikach przychodzi mi do głowy temat „himalajskich pokrzyw” czyli konopi indyjskich, które rosną tam jak chwasty przy prawie każdym szlaku. U nas jak wiadomo to narkotyk, samo zło i trzymajcie swoje ręce z daleka od tego, bo do więzienia marsz! A tam to po prostu ziółka, które palą nawet babinki na wsiach, bo przecież „dziad palił, dziad dziada palił i jego dziad też…” – takie słowa usłyszałem kiedyś od staruszka, który nie rozumiał kompletnie moich pytań o legalność tego procederu. Tak więc jeśli ktoś jest miłośnikiem zioła, to akurat teraz jest czas zbiorów, więc można jechać i rwać garściami, o ile miejscowi wszystkiego już nie zerwali. (przesłane przez Przemysław)

Turcja: na drodze wszyscy trąbią. Dźwięk jest krótki, podwójny i nie jest jak u nas złośliwy. Oznacza krótką tylko informację dla drugiego kierowcy „uwaga, jadę”. Zasada jazdy jest taka, że ci z tyłu uważają na tych co są z przodu. Nikt nie używa lusterek. Nie jest to konieczne. I mimo ogólnie panującego bałaganu ruch odbywa się bardzo płynnie. Nie ma złośliwości, nieprzyjemnych sytuacji, nawet w takim mieście, jak zatłoczony Stambuł.

Wietnam: również samochody jadąc ulica trąbią nieustannie i też nie jest to jakąś złośliwością. Jeżdżą jak piraci więc klaksonem określają swoje położenie, żeby uniknąć wypadków. Podobnie w Indiach. Nie zatrzymują się też przed pasami dla pieszych. Przez ulicę trzeba przechodzić wolno patrząc w kierunku nadjeżdżających samochodów, wtedy one umiejętnie omijają przechodniów. Taka uliczna dżungla :) Jak tutaj www.youtube.com/watch?v=meXZ9pEHSG8  (przesłane przez Michelle)

Syria: rodzina jest na pierwszym planie. Jeśli pochwalimy za coś rodzinę rozmówcy, to w zamian jest on gotów zrobić niemalże wszystko. 

Bangkok: na kao san , zrobią  dokument jaki potrzebujesz /prawo jazdy, legitymacja studencka, dyplom uczelni itp./ cena od 20 zł ! (przesłane przez 1wowo1)

Białoruś: po bardzo „trudnym” wieczorze z kolegą i miejscowa młodzieżą z Grodna obudziłem się, jakby wszystkie nieszczęścia tego świata spadły mi na głowę. Doskwierało mi również przerażające uczucie suchości w jamie gębowej. Czym prędzej udaliśmy się do najbliższego kiosku z zabawkami, gazetami, piwem i wodą mineralna. Idąc bylem przekonany o jedynym możliwym wyborze – piwo. Na miejscu wygrał rozsądek. Pomyślałem wypije parę łyków wody, ogarnę to zło we mnie i wtedy może piwo. Moja nie znajomość cyrylicy spowodowała, że pośród chyba 15 rodzai wód ja wybrałem SOLANKĘ!!! Nie spodziewając się niczego z nieokiełznana radością przystawiłem butelkę do paszczy. Bo kilku łykach myślałem że odpalę przysłowiowe wrotki!!! Sytuacja tragiczna zmieniła się w za…biście krytyczną. Mój organizm na chwile odłączył się od ducha i było naprawdę źle. Po ok 10 minutach wydawania z siebie dźwięków jak na rykowisku jeleni, kolega z politowaniem podał mi piwo. Puenta : trzymajmy się sprawdzonych tradycyjnych środków radzenia sobie z problemami, albo uczmy się języków. Może komuś przyda się ta smutna, ale jak pouczająca dla mnie historia. Pozdrawiam. (przesłane przez Paramedic)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.