Planowanie podróży – jak dojechać

 

Najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku,

a gdy są chęci to i droga wydaje się krótka.

Na początku wydawało nam się to niemożliwe – przecież do Turcji czy Grecji lata się samolotem. Odległości wydawała się niemożliwa do pokonania własnym autem. To jak podróż na koniec świata – dosłownie. Nie wiem co nas podkusiło jechać pierwszy raz autem, ale do dziś uważamy że była to najlepsza decyzja.

W czasie podróży do Turcji przepływaliśmy promem przez cieśninę, aby skrócić sobie drogę. Wtedy właśnie zaświtało nam, że promem można dostać się wszędzie i dlatego w kolejnym roku pognaliśmy do Afryki.

Wszystkie doświadczenia z podróży, sprawy, które trzeba wziąć pod uwagę przed i w trakcie wyjazdu, szacunkowe koszty oraz niezbędne informacje dla wszystkich wybierających się w te rejony świata, które sami mieliśmy okazję zwiedzić, przedstawiamy w naszych opracowaniach.

W czasie podróży staramy się zaglądać też w te rejony, które nie są popularne lub nie są znane wśród turystów. Stronimy od zatłoczonych metropolii a szukamy dzikich plaż, nie skażonych cywilizacją miejsc.

Mamy nadzieję, że zebrane i zamieszone przez nas wiadomości i dane ułatwią podróżowanie innym zapaleńcom, nie mogącym tak jak my, usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż dwa dni  ;-)

Przedstawione długości tras to kilometry, które pokonaliśmy od wyjazdu z domu w Warszawie do jego powrotu, dlatego przy planowaniu swojej trasy należy uwzględnić własne miejsce zamieszkania. Auto prowadzimy na zmianę w trybie ciągłym do pierwszego punktu dojazdu, który zwykle planujemy w kraju docelowym. Podobnie z powrotem do domu. Z reguły nie zatrzymujemy się na nocleg, a ostatni punkt wypoczynku wybieramy jak najbliżej granicy, aby w chwili wyjazdu mieć jak najmniejszą ilość kilometrów do pokonania do domu. Pozwala nam to na zaoszczędzenie dni i wykorzystanie ich na wypoczynek lub zwiedzanie.

Zakręceni na punkcie zwiedzania świata: TUI Tomek 8-)  Ula :-D  i Iza   :-)                     e-mail:swiatodzaplecza@wp.pl

Planując podróż należy wziąć pod uwagę:

Pogoda - sprawdźmy jaki klimat panuje w miejscu, do którego się wybieramy. Niewiedza może nas kosztować niemiłą niespodziankę. Jeśli w Australii czy Afryce będzie pełnia lata, to spalimy się na skwarki, a gdy w Azji będzie pora deszczowa to spłyniemy z namiotem do rzeki.

Szczyt sezonu – jeśli to możliwe unikajmy szczytu sezonu – to pozwoli na obniżenie kosztów i zwiedzanie w większym spokoju bez nadmiernego ścisku.

Budżet – zaplanujmy ile możemy wydać, ile wydamy w danym kraju na transport, na jedzenie, dodajmy koszt biletów, ubezpieczeń, wiz, przewodników, leków, czy szczepień. Po zliczeniu warto dodać 10% na nieprzewidywane wydatki. Dobre zaplanowanie kosztów uchroni przed stresem związanym z upływem gotówki i niepotrzebnymi zmianami planów – które na miejscu w czasie podróżowania, mogą wprowadzać niepotrzebny niepokój. Podróżowanie autem i po kempingach jest wbrew pozorom tanią opcją. Nas miesięczne wakacje kosztują na 1 osobę tyle co wypad na 10-12 dni samolotem do kurortu w sezonie w opcji All Inclusive.

Wizy, Ambasady – zawczasu należy sprawdzić czy potrzebna jest wiza. Jeśli tak, należy odpowiednio wcześniej postarać się o jej wydanie – należy też dowiedzieć się ile czasu wiza jest ważna. Czasem może być ważna np. trzy miesiące od chwili pierwszego przekroczenia granicy, ale w innych krajach może być ważna trzy miesiące – ale od daty wydania. Zebranie informacji uchroni przed problemami na granicy.

Kultura, obyczaje - aby lepiej zrozumieć świat należy przynajmniej „liznąć” tematu i zaznajomić się o panujących zwyczajach w miejscach, do których się wybieramy. Różnych zakazów czy nakazów w różnych krajach jest sporo i gdy będziemy je znać uchronimy się przed kłopotami. Nie zawsze są to sprawy, które nas nie dotyczą np. w krajach arabskich krótkie spodenki u mężczyzny uznawane są za śmieszne i póki nie mieliśmy długich spodni nie mogliśmy załatwić formalności na granicy, bo każdy z urzędników nas ignorował nie mówiąc oczywiście dlaczego.

Jedzenie – jadąc autem zabieramy żarcie na cały miesiąc. Na miejscu kupujemy tylko coś lokalnego, raz czy dwa na spróbowanie. Ale generalnie jedziemy na słoikach więc wydamy na jedzenie mniej niż wydalibyśmy w kraju stołując się normalnie. Bo też byśmy przecież wydali coś siedząc w domu, bo jeść trzeba. Przed wyjazdem liczę ilość dni i zabieram prowiant wyliczony na każdy dzień + 2/3 dniowy zapas. Dzięki temu nie wraca z nami za specjalny nadmiar, ani nie brakuje. Jest akurat. Zabieramy i pulpety i fasolkę ;-),  suszoną kiełbasę, kabanosy, a na miejscu zaopatrujemy się w świeże owoce i warzywa. Tych nigdzie nie brakuje, a przynajmniej na tyle by nie móc sobie kupić. Bierzemy też makaron, ryż czy kaszę (co kto lubi) i na gorące dni zawsze można zrobić jakiś makaron z warzywami jeśli nie ma się ochoty na mięso. Ryby w puszkach i inne przetwory typu mielonki, pasztety (coś na śniadania, kolację) chrupkie pieczywo i tego typu.  Jedzie też z nami mleko w kartonach. O dziwo wytrzymuje bez problemu, ale skonstruowaliśmy sobie skrzynię. Plastikowe pudło, które od wewnątrz wyłożone jest grubym styropianem. Korzystamy z tego jak z lodówki, czyli otwieramy i szybko zamykamy. Czasem w nocy jak spada temperatura otwieramy, aby się wychłodziło. W skrzyni temp jest zwykle niższa o kilka stopni. To całkiem sporo.

Trasa podróży - planując warto sobie wybrać co chcielibyśmy zobaczyć,  a co nie. Dokładne określenie siedząc w domu na kanapie nie będzie możliwe, gdyż w trakcie podróży sytuacje weryfikują plan i z pewnością odbiegałby on od tego co zostało ustalone. Warto jednak zaplanować sobie zarys trasy i najważniejsze punkty. Potem na miejscu będzie można zweryfikować plan i dokonać wyboru w oparciu o aktualną sytuację. Idealnym sposobem zwiedzania, będąc już na miejscu, jest przyjrzenie się miejscowym widokówkom, na których często widnieją zdjęcia wartych zobaczenia miejsc, których czasem próżno szukać w przewodniku. Widokówki mają tą zaletę, że miejsca które się na nich znajdują są niedaleko miasta, w którym się zatrzymaliśmy.

Paliwo -  jest kosztem największym. Podajemy szacunkowe ceny za 1L paliwa (diesel, E95) ale są to wartości orientacyjne – wiadomo, lata lecą, ceny się zmieniają. Noclegi na kempingach nie są takie wygórowane. Kempingowanie z częstym przemieszczaniem, to ciężkie wakacje i nie każdy takie lubi. Prosty schemat – albo leży się na plaży z drinkiem w ręku  przez dwa tygodnie w jednym miejscu, albo siedzi się pod murem na kempingu, żywiąc się pulpetami, ale zwiedzając cały kraj za te same pieniądze, ale przez miesiąc. Wybór należy do każdego.

Ubezpieczenia - Jeśli chodzi o ubezpieczenie auta to posiadamy zwykłe OC /AC plus zieloną kartę.  AC nie wszędzie obowiązuje (zwłaszcza kradzież) ale w europejskich krajach działa w całości. Assistance już jest w zwykłym AC więc nie ma co rozszerzać dodatkowo. Jedyne co wykupywaliśmy to własne ubezpieczenie tzw. podróże. Są różne zakresy i można wykupić na konkretną ilość dni. Nie kosztuje to dużo, a warto  mieć (zwłaszcza koszty leczenia) Bo jak trzeba by korzystać z medycyny to koszty mogą być bardzo duże. Warto mieć takie ubezpieczenie.

Jazda autem - jak już gdzieś się jedzie w świat to trzeba pohamować energię i „polskie ego” i jeździć zgodnie z przepisami i jak wszyscy w sznureczku – grzecznie. Zawsze stosujemy zasadę – nie rzucać się w oczy czyli jechać zgodnie z przepisami, nie szarżować, nie przejeżdżać na czerwonym świetle i być przyjaznym. Nigdy nie mieliśmy przykrych zdarzeń związanych z policją, czy mandatami. Na autostrady warto mieć ze sobą drobne euro na opłaty, gdyż w niektórych krajach reszty wydają w miejscowej walucie i potem nie ma gdzie wydać. Winiety można kupować na stacjach, granicach, czasem na bramkach autostrad.

Dojazd - planując dojazd do pierwszego punktu to planujemy w takiej kolejności:
- sprawdzamy ile godzin będzie trwał dojazd do celu (np. do pierwszego noclegu)
- zakładamy sobie o której chcemy tam dojechać (np. na 20.00 aby po kolacji od razu machnąć się spać)
- liczymy wstecz godziny od 20.00 i wychodzi nam o której powinniśmy wyruszyć. Tu trzeba doliczyć czas na tankowanie i postoje – i zależy to od indywidualnych potrzeb. No i uwzględnić czy będzie kierował jeden czy dwóch kierowców.
Jeśli dojazd planowany jest z noclegiem, to dobrym pomysłem jest zrobienie pierwszego etapu trasy  najdalej jak to możliwe, a na drugi dzień zostawić tylko końcówkę, tak aby na miejsce dojechać za dnia.

Omijanie autostrad  celem redukcji kosztów, ale czy do dobry pomysł? – Tak, jeśli jest czas i nie ma „ciśnienia” żeby szybko dojechać do celu. Ale my nie raz się przekonaliśmy, że jeżdżenie wsiami, mimo że taniej na gorzej wychodzi. Jest się bardziej zmęczonym, czas przejazdu jest o wiele dłuższy i dochodzi frustracja jak trzeba krowy przepuścić i stoi się 20 minut. A to za traktorem trzeba jechać, a to światła jedne, drugie, dziesiąte i ma się dość. Zdecydowanie lepiej jechać autostradą, jeśli do przejechania jest 1500km, nawet jeśli to okrężna droga. Czas przejazdu dłuższą drogą nie jest większy, bo średnia przejazdu na autostradzie jest wyższa.  Nad nasze morze można  jechać bokiem, bo czy 3 czy 5 godzi nie ma znaczenia, ale na dużych odległościach, gdy już jest się w trasie kilkanaście godzin, to już różnica. Zwykłą drogą można jechać jak po drodze zaplanowane jest zwiedzanie, ale nie na dojazd właściwy, wtedy gdy zależy na szybkim i sprawnym dojechaniu do pierwszego celu.

Mapa czy GPS – Zawsze mamy „świeżą” mapę, a gps tylko nas wspiera. Nie odwrotnie. GPS sprawdza się najlepiej zawsze w miastach, bo szybko prowadzi. Z mapami wtedy jest gorzej, bo szybko trzeba podejmować decyzję, a zanim się przeczyta to… już źle się pojedzie ;) Warto mieć jedno i drugie.

Życzymy powodzenia :)

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.