Blog Podróżnika – wakacje za granicą, wycieczki po Polsce, relacje z podróży

 

Każdy chce być podróżnikiem…

…i każdy chce zwiedzać świat.  Ale zawsze jest jakieś „ale”…

A to trzeba szkołę skończyć, a to znaleźć pracę, a to dziecko się urodziło, a to pracę trzeba zmienić no i podstawowy problem – notoryczny brak kasy. Przez to wakacje ciągle spędzało się na tych samych kwaterach nad morzem, w tym samym domku na mazurach. Aż pewnego razu znajomi namówili nas na tygodniowy wypad na Kretę. Tydzień to nie urlop, a zapłacić trzeba było jak za dwa, ale i tak pojechaliśmy, no i złapaliśmy się na haczyk. Było ciepło i cały czas słonecznie – to coś nowego dla nas. Tydzień zleciał nie wiadomo kiedy, a wakacje pamiętamy do dziś, jak rzadko które. No i zaczęliśmy obmyślać plan – jak w kolejnym roku wybrać się gdzieś w świat.

Przez cały rok skrzętnie odkładaliśmy każdy grosz do skarbonki. Świnka tyła w oczach, aż miło, a ja przechodziłam zimę w starych butach, bo szkoda mi było na nowe. No i się uzbierało i wakacje były w Tunezji – wymarzone dwa tygodnie. Pierwszy tydzień błogie lenistwo, w drugim zaczęło nam się nudzić. Ile razy można łazić na tą samą plażę! Już w drodze powrotnej w samolocie obmyślaliśmy sobie, że warto pojechać gdzieś samochodem. Przynajmniej można by zwiedzić okolicę.

W ciągu roku znów śwince się powodziło i tyła jak dmuchany balon. Bałam się, że pęknie. Do lata musiała jednak wytrzymać. Kolejne lato padło na Bułgarię. Na tyle blisko by dojechać autem, a na tyle daleko by było gorąco. Hotel wybraliśmy z katalogu. Prezentował się wspaniale. Na miejscu okazało się zupełnie na odwrót. Kompleks pod zdechłym karaluchem. Rekompensatą było to, że zwiedziliśmy całą okolicę. Wadą, że ciągle musieliśmy wracać do tego samego miejsca. Wtedy to obiecaliśmy sobie, że na kolejne wakacje w ogóle nie będziemy wybierać hotelu. Pojedziemy w ciemno. Rodzina patrzyła na nas wytrzeszczonymi oczyma, pukając się jednocześnie w czoło, a my i tak wiedzieliśmy swoje.

Zabraliśmy prowiant i pojechaliśmy. Do Albanii. Było wspaniale lecz najbardziej doskwierało nam ciągłe przewalanie rzeczy z auta do hotelu i odwrotnie. Obmyśliliśmy sobie więc, że następnym razem pojedziemy pod namiot. Śwince znów się powodziło przez całe 11 miesięcy. Musiałam tylko pomyśleć jak wygospodarować dłuższy urlop. Przez cały rok oszczędzałam każdy dzień. Ferie, majówki – wszyscy brali wolne, a ja tkwiłam na stanowisku pracy jak nawiedzona. Ale opłaciło się. Rozpisałam urlop na cały miesiąc.

Pognaliśmy do Hiszpanii. Na miejscowych kempingach wśród wypasionych kamperów i nowoczesnych przyczep wyglądaliśmy jak ludzie z trzeciego świata. No i zamarzyła nam się przyczepa. Po powrocie znaleźliśmy staruszkę za parę groszy, wyremontowaliśmy i ruszyliśmy w świat.

Na wyprawie do Syrii przyczepka dała nam trochę popalić, bo spowalniała tempo i bujała się za autem na krzywych drogach zbyt wolno jak dla nas. Mimo tego postanowiliśmy jeszcze zaryzykować i pojechać do Afryki na pustynię. Jakoś się udało, do dziś nie wiem jak lecz i tak zapadła decyzja, że zmieniamy przyczepę na namiot dachowy. Zamiana udała się sprytnie, przyczepka pognała do kogoś innego. Mamy nadzieję że będzie dobrze służyć. My zaś z „domkiem” na dachu wyruszyliśmy do Grecji i na Peloponez zaglądając w każdy zaułek greckiej ziemi. Bez przyczepy poczuliśmy się swobodnie. Nic nas nie spowalniało, nic nie telepało się ciężko za autem, każda droga była możliwa do pokonania. Nocleg na dachu auta sprawdził się bez zarzutu i póki co jednogłośnie stwierdziliśmy, że było to najlepsze z dotychczasowych rozwiązań.

Kolejne wakacje pognaliśmy do Portugalii. Z duszą na ramieniu jechaliśmy sądząc, że wiatr nie da nam spokojnie spać. Wybrzeże przywitało nas sporym wiatrem i nie było to dla nas zaskoczeniem, ale domek sprawdził się w stu procentach utwierdzając nas całkowicie, że nasz wybór okazał się idealny dla nas.  Wakacje minęły i w drodze powrotnej nie mieliśmy już  pomysłów na jakieś zmiany. Teraz do rozpatrzenia został jedynie nowy kierunek.

Nasz aktualny zestaw VW i namiot dachowy

Nasz aktualny zestaw VW i namiot dachowy

No i koła się kręcą i jakoś nie można ich zatrzymać. Świnka się zestarzała, ale ciągle ma taki sam apetyt. My również – na zwiedzanie coraz to nowych zakątków świata. Tyle, że mamy coraz dalej i dalej…

Tu też udało nam się dojechać na kołach

A jeśli nie możesz pojechać swoim autem, poleć! A ciekawą ofertę znajdziesz tutaj  
http://www.itaka.pl/last-minute/

www.itaka.pllast-minute

Zapraszamy na blog o podróżach – relacje z podróży, ciekawe wyprawy, ważne informacje o podróżowaniu samochodem, noclegi, atrakcje, ciekawe miejsca do zwiedzania i wiele innych.

 

18 Komentarze

  1. Zazdroszczę wam odwagi ja nie wybrał bym się busem do Hiszpanii czy Syrii . Moje wakacje to lot samolotem, dobry hotel czy wynajęty samochód. Na akie wypady ja wasze nie mam po prostu odwagi.

    • Najtrudniejszy jest pierwszy raz :) potem za każdym razem już łatwiej, więc warto próbować. Powodzenia :D

  2. Super relacje..tak samo jak Wy jeździmy autem na wakacje, jesteście inspiracją do dalszych podróży i zrobiliście to, co od dawna chodzi nam po głowie…własny kamper…, napiszcie proszę, co to za patent z tym namiotem na dachu? jak go się rozkłada? czy można gdzieś go kupić, też myśleliśmy o vv transporterze, ale jest nas czworo, więc musiałby chyba też być namiot, w tym namiocie jest miejsce dla 1 osoby? w samochodzie jak rozwiązaliście spanie?pozdrawiam

    • Dziękuję :) Namioty są różnej wielkości (wystarczy wpisać w google „namiot dachowy”) Montuje się i rozkłada jak każdy bagażnik dachowy – bez problemowo. Dla trzeciej osoby dodatkowo zrobione było łóżko w tylnej części auta. Powodzenia :D

  3. Bardzo dobry plan wakacyjny, można wykorzystać również w okresie zimowym ;)
    najlepiej podróżować z kilkoma znajomymi autem, ale oferty turystyczne też są spoko
    pozdrawiam

  4. Na podróże zawsze powinno się znaleźć czas. Niestety praca i obowiązki weryfikują nasze plany. I dlatego przed każdą podróżą warto zadbać by sprawna organizacja wyjazdu umożliwiła nam zrealizować to co sobie zaplanowaliśmy. Pewnie jesteście dumni z tego, że zdążyliście jeszcze dojechać do Syrii przed obecną ciężką sytuacją.

    • Dobry plan i sprawna organizacja usprawnia wakacje przez co można się koncentrować na doznaniach wakacyjnych bez niepotrzebnego stresu związanego właśnie z brakiem planu. Często jest tak, że każdy lubi co innego, a jasne określenie celów i potrzeb każdego przed wyjazdem uchroni przed sporami „co, gdzie, kiedy” ;). Co do Syrii to nie jesteśmy dumni lecz szczęśliwi, że udało nam się tam dotrzeć zanim stała się niedostępna. Wierzymy, że kiedyś będzie tam można jeszcze powrócić. :)

  5. Pod koniec marca bylem na pustyni w Merzouga i moge smialo polecic Mustafe z https://moroccocheaptravel.wordpress.com/ . Kontaktowalem sie z nim pare tyg przed mailowo a pozniej przez facebooka. Bardzo pomocy a cena za osobe to 30 euro. Mustafa swietnie zoorganizowal nasz czas i atmosfera byla wesola. Goraco poleca

  6. Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam Waszego bloga. Sami uprawiamy taki rodzaj turystyki. Nasza trasa do Albanii praktycznie w całości pokryła się z Wasza. :) „Przerobiliśmy” również Rumunię , Bułgarię i całe Bałkany. Teraz szukamy informacji o Maroko. Szerokiej drogi w następne wakacje. :)

    • Dziękujemy, i oczywiście również życzymy dalszych wspaniałych przygód :) Jeśli poszukujecie więcej info o Maroko niż to co tu zamieściliśmy to polecam książkę „Afryka od zaplecza” bo zawarte w niej jest tam naprawdę wszystko co jest potrzebne w trakcie podróży. A Maroko jest wspaniałe. Będziecie bardzo zadowoleni! Super. Pozdrawiamy i wszystkiego słonecznego :))

  7. Zazdroszczę tylu ciekawych podróży. Może kiedyś sam zdecyduje się na takie wyprawy, bo z pewnością musi to być niesamowite przeżycie :)

    • Witam, dziękuję. Tak przeżycia są wspaniałe i zostaną na zawsze. Trzymam kciuki za wyprawy, bo naprawdę warto. I służymy pomocą jeśli będzie potrzeba. Polecam też książkę, bo opinie od obcych osób wracają, że czyta się rewelacyjnie bo książka przenosi w inny świat. Może więc przybliży wyprawy i zachęci. :D

    • Serdecznie dziękuję :) Takie było założenie tej stronki, aby zachęcić do podróżowania, bo naprawdę fajnie się tak spędza czas :) I oczywiście zapraszam do lektury książki – z opinii wiem, że czyta się doskonale :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.